AktualnościAtrakcje turystyczneHistoria miastaPlan miastaKontakt
szukaj
Miasto i Gmina
Informator Miejski
Przewodnik petenta
Dla turysty
Dla inwestora i przedsiębiorcy
Samorząd terytorialny
Podatki i opłaty
Sport i rekreacja
Kosynier - informator Gminy Trzemeszno
Oświata
Ochrona Przeciwpożarowa
Zarządzanie Kryzysowe/Obrona Cywilna
Przydatne Informacje
Dziennik Ustaw/Monitor Polski
Administrator strony/autorzy
   
Subskrypcja
Zapraszamy do korzystania z naszego biuletynu informacyjnego. Prosimy wpisać swój adres e-mail w pole poniżej.
dopisz
Statystyka
Statystyka odwiedzin:
na stronie: 6
w roku: 138474
w miesiącu: 4469
łącznie odwiedzin:
MILISIEWICZ Jerzy
  

Komandor ppor. Jerzy Milisewicz

 

            Wrzesień – miesiąc tragiczny dla Polski przez hitlerowską napaść na nasz kraj we wrześniu 1939 roku. Dla Trzemeszna czarnym dniem była druga niedziela tego miesiąca.

            Trzemesznianie drugi raz zapłacili za swój opór wobec najeźdźcy. Wielu straciło życie już w pierwszym dniu starcia z wrogiem. Inni walczyli i ginęli potem przez wszystkie, długie wojenne lata. Do takich należał kapitan Jerzy Milisiewicz. Jego historia toczyła się jakby z daleka od Trzemeszna, a przecież tak głęboko tkwi korzeniami w tradycji tego miasta. W lecie 1978 roku, na trzemeszeńskim cmentarzu odbył się niezwykły pogrzeb. Otóż w jednym z grobów znajdujących się przy głównej alei cmentarnej pochowano urnę z prochami. Takiego pogrzebu nie widziano tu od czasu okupacji. Grono żałobników było bardzo nieliczne. Z miejscowych nikt prawie się tym nie interesował.

            Po kilku latach na grobie tym znalazła się tablica z białego marmuru, a na niej napis: Prochy śp. Jerzego Milisiewicza komandora ppor. Polskiej Marynarki Wojennej ur. 18.06.1899 w Trzemesznie, zmarłego 23.03.1978r. w Kanadzie – złożono w grobie matki.” I teraz dopiero uwagę zwraca napis na pionowej płycie nagrobka: Felicja z Kordelskich Milisiewiczowa ur. 6.10.1871 zm. 8.11.1918r. To już zaczynało być interesujące. Trop prowadził do Kanady. Żmudne poszukiwania pozwoliły ustalić adres wdowy po komandorze. Podjęto korespondencję, życzliwie przyjętą za oceanem. Nadeszły do Trzemeszna listy, informacje, fotografie, kserokopie dokumentów, a wśród nich fragmenty pamiętnika pisanego przez komandora we wrześniu 1939 roku na Helu. Z tych materiałów wyłoniła się sylwetka naszego bohatera.

            Jerzy Milisiewicz był synem profesora trzemeszeńskiego gimnazjum. W roku 19919, po zdaniu matury, zaciągnął się do Wojska Polskiego, by bronić wciąż jeszcze zagrożonej ojczyzny. Wnet uzyskał stopień p.por. specjalności łączności radiowej i został oficerem zawodowym. Interesowało go także żeglarstwo. Zdobył stopień kapitana jachtowego i kilkakrotnie zawijał później do Szwecji. W roku 1939 posiadał już jacht własnej konstrukcji, którym zamierzał opłynąć świat dookoła. Plany te pokrzyżował wybuch wojny.

            Nasz bohater znalazł się wtedy na jednym z najbardziej niebezpiecznych odcinków w Rejonie Umocnionym Helu. Nie trzeba może przypominać, jak zaciekle atakowany był ten półwysep z morza, lądu i powietrza. A przecież wciąż trwał, równie zaciekle broniony przez polskiego żołnierza. Dopiero wobec całkowitej beznadziejności położenia, zapadła decyzja od kapitulacji, która wyznaczono na dzień 2 października Dowództwo Floty wydało wtedy zezwolenie na uprowadzenie do Szwecji, zdolnych jeszcze do pływania jednostek stojących w porcie na Helu. Szansę tę podjął natychmiast, wówczas jeszcze kapitan, Jerzy Milisiewicz. Upatrzył sobie do tego celu kuter pościgowy „Batory”, należący do Wojsk Ochrony Pogranicza. Błyskawicznie przygotował jednostkę do rejsu, którego celem miała być właśnie Szwecja. 1 października przyjął na pokład grupę oficerów marynarki, żołnierzy i pracowników cywilnych wojska, razem 16 osób. O zmroku, manipulując światłami, po opłynięciu cypla, obrał kurs 45o na północny-wschód, co całkowicie zdezorientowało dowódców okrętów niemieckich na Bałtyku. Dopiero po dwóch godzinach rejsu, z nastaniem ciemności wydał rozkaz wygaszenia wszystkich świateł i obrał kurs na Szwecję. Był to rejs niezwykle niebezpieczny, pełen dramatycznych momentów. Tylko dzięki czujności obserwatorów na pokładzie kuter uniknął wykrycia przez zbliżające się okręty niemieckie. Po kilku godzinach zerwała się burza, która utrudniała rejs do tego stopnia, że niektórych marynarzy ogarnął lęk, czy płyną właściwym kursem.

            Wreszcie ukazało się światło latarni morskiej na wybrzeżu Szwecji. Załogę ogarnęła szalona radość i nadzieja rychłej już wolności. Zbliżano się przecież do lądu. Ale wtedy w oddali ukazała się niemiecka kanonierka „Grille”, żądając zatrzymania „Batorego”. Kapitan ani myślał wykonać to polecenie. Kuter resztkami paliwa uparcie dążył do zbawczego brzegu Szwecji. Niemcy otworzyli więc ogień do polskiej jednostki. Wtedy z latarni morskiej nadano sygnał „Jesteście na wodach terytorialnych Szwecji”, a z fiordu z dużą prędkością wypłynął szwedzki torpedowiec „Ragnar”, by osłonić „Batorego” i wprowadzić go do portu.

            Polacy byli szczęśliwi sądząc, że już są wolni i będą mogli dalej walczyć z Niemcami. Wnet okazało się jednak, że Szwedzi nie mają zamiaru wypuścić kutra ze swego terytorium. „Batory” został zatrzymany wraz z załogą. Internowany – stał do końca wojny w porcie Vaxholm zakotwiczony obok „Daru Pomorza”. Po wojnie, obie jednostki jednocześnie wróciły do Polski. Bohaterski czyn Jerzego Milisiewicza uniemożliwił nieprzyjacielowi korzystanie z polskiej jednostki w czasie działań wojennych, wojennych także uchronił załogę od niewoli niemieckiej, zapewne wielokroć gorszej niż internowanie w Szwecji. Kapitanowi Milisiewiczowi udało się jednak później dostać do Anglii, gdzie natychmiast zgłosił się do dalszej służby w Polskiej Marynarce Wojennej.

            Po zakończeniu wojny ożenił się z Janiną Filcek, córką pracownika ambasady polskiej w Londynie. Potem los rzucił go na emigrację do Kanady, gdzie zmarł w 1978r. Przed śmiercią wyraził życzenie, aby prochy jego złożone zostały w grobie matki w Trzemesznie.

 

Tekst: Antoni Kierczyński

Źródło: Trzemeszeński Miesięcznik Informacyjny Kosynier

 
«« wstecz

drukujwyślij ten link
  



Mapa
Galeria
Panorama


Pobierz JAVAPobierz JAVA
Warto zobaczyć
Kosynier
Urząd Wojewódzki w Poznaniu
Urząd Marszałkowski Woj. Wielkopolskiego
Starostwo Powiatowe w Gnieźnie

 
 



© Urząd Miasta i Gminy Trzemeszno  | design and hosting